Komnata cieni


za progiem – cisza,
co nie obiecuje nic dobrego.
ściany oddychają wspomnieniem
rozchylonych nóg i
bólu, który miał smak.
jej skóra lśniła jakby płakała
ciałem –
a on milczał,
dotykał,
nie pytając.
na suficie – cienie,
w kątach – westchnienia,
co nie były zgodą
ale były rozkoszą.
paznokcie zostawiają ślady
na drzwiach i kręgosłupie.
pragnienie się nie tłumaczy.
ono rozszarpuje.
ta komnata nie zna światła.
tylko drżenie.
Pseudonim:
lyric

By:


Dodaj komentarz