
Nie wiedziałem wtedy, że trzymam w dłoniach coś więcej niż literaturę. Trzymałem manifest kobiecej zmysłowości, delikatność opisaną z siłą, która nie potrzebuje krzyku, by zapisać się w ciele.
Anaïs pisze tak, jak kobieta patrzy na siebie, gdy jest sama. Bez widza, bez oceny, bez potrzeby tłumaczenia się światu. Zmysłowość w tych opowieściach nie jest przebrana w koronkę ani wystudiowany gest. Jest oddechem, który zatrzymuje się między wierszami, spojrzeniem, które mówi więcej niż cała scena.
To nie erotyzm dla efektu. To dotyk duszy przez ciało.
Zastanawiałem się, dlaczego tak niewiele mamy w literaturze takiej intymnej narracji – kobiecego świata opowiedzianego przez samą kobietę, bez filtrów, bez cenzury, bez lęku. Może dlatego, że świat wciąż uczy kobiety, by ukrywały pragnienia, by zmysłowość była dodatkiem, a nie istotą. A Nin odwraca te role. Jej bohaterki są intensywne, miękkie, głodne – nie wstydzą się czuć.
W tym tkwi ich siła – nie w oporze, ale w zgodzie na siebie.
Ćwiczenie dla ciebie
Weź dziś do ręki książkę, której nie czytałeś od lat. Niech to będzie książka, która kiedyś pachniała kimś bliskim. Przeczytaj jedną stronę. Ale czytaj ją palcami. Dotknij liter. Zatrzymaj się na zdaniu, które coś Ci zrobi w środku. Co poczułeś?
„Zmysłowość nie jest tym, co pokazujesz innym. To to, co czujesz, gdy nikt nie patrzy.”
A Ty?
Kiedy ostatni raz czułeś słowo tak, jakby było dotykiem?