Tam gdzie kończy się drewno


Poezja (w stylu heroic co
uplets):
Na skraju lasu, gdzie milkną psy i sny,
most tkany z drewna znikał pośród mgły.
Nie było desek – tylko cień i dym,
a kto go wszedł, ten znikał – cicho, w nim.
Mówili starzy, że to próg dwóch stron,
gdzie echem szepcze wiatr z nieżywych trąb.
Dziewczyna z warkoczem, chłopiec z nożem w dłoni –
każde ich imię w martwym lesie dzwoni.
Nie wraca nikt, choć ścieżka jest ta sama,
lecz most co noc jak rana się otwiera – sama.
Nie ma tam krzyku, tylko krok i mrok,
a drewno pachnie strachem – jakby rok
w nim był zaklęty, wieczność bez powrotu,
a most, jak stara rana, krwawi z łoskotu.
Może to próg, a może tylko żart –
lecz nikt, kto przeszedł, nie zostawił kart.
Więc stój, gdy dojdziesz – albo wejdź bez tchu.
Lecz nie oglądaj się. Nie licz do dwóch.

– lyric

Przyjaciele

To wiersz o granicy – tej, której nie widać, ale która istnieje w każdym z nas. Drewniany most jest symbolem przejścia: między znanym a nieznanym, między życiem a czymś, co leży poza słowami. Każdy, kto go przekracza, staje się tajemnicą – może dlatego, że są w nas miejsca, do których nie chcemy wracać. Może każdy z nas ma taki most w sobie – cienki, spróchniały, prowadzący tam, gdzie milknie głos.

W końcu to wcale nie musi być historia o duchach. Może to tylko opowieść o tych, którzy zniknęli, bo nikt nie słuchał ich kroków.

By:


Dodaj komentarz