
„Cień wiatru” Carlosa Ruiza Zafóna to jedna z takich książek. Opowieść utknięta gdzieś między snem a rzeczywistością, między starymi uliczkami Barcelony a zakamarkami ludzkiego serca. Czyta się ją tak, jak wchodzi się do Księgi Zapomnianych Książek – z uczuciem, że za chwilę nic już nie będzie takie samo.
Zafón tka historię Daniela, chłopca, który pewnego dnia odkrywa zapomnianą książkę i… od tego momentu zaczyna gubić się w tajemnicach większych niż on sam. Pisarz prowadzi nas przez mroczne zaułki powojennej Barcelony, gdzie każda uliczka ma swoją przeszłość, każdy cień skrywa wspomnienie, a każda książka – jak życie – niesie w sobie ślady po tych, którzy ją kochali i nienawidzili.
Ta powieść pachnie kurzem i deszczem. Brzmi jak echo kroków na brukowanej ulicy. Smakuje jak listy, których nigdy nie wysłaliśmy.
„Każda książka, każdy tom, który widzisz, ma duszę. Duszę tego, kto ją napisał, i duszę tych, którzy ją przeczytali, żyli i śnili z nią.”
To nie jest historia do przeczytania jednym tchem. To historia, którą trzeba poczuć – pozwolić jej wejść do środka, zatrzymać się na niej, wracać do niej. Zafón pisze językiem, który hipnotyzuje. Jego metafory mają smak i zapach. Miłość – pełna tęsknoty i straty. Tajemnica – oplatająca wszystko jak mgła. I książki – najważniejsze z bohaterów.
A ekranizacja? Jej nie ma – i może to dobrze. Bo „Cień wiatru” to film, który każdy z nas musi stworzyć sobie sam – w głowie, w wyobraźni, we własnym cieniu wspomnień.
Ćwiczenie dla Ciebie: Wejdź dziś do księgarni lub biblioteki. Znajdź książkę, o której nigdy nie słyszałeś. Otwórz ją. I pozwól jej się odnaleźć. Może to właśnie będzie Twój „Cień wiatru”.
„Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie.”
A Ty?
- Czy też nosisz w sobie zapomnianą historię, która tylko czeka, by ktoś ją odczytał?
- Czy są książki, które zmieniły Cię bardziej niż ludzie?
Podziel się ze mną swoją – chcę ją odnaleźć.