Półmrok twojej skóry


W pokoju panował zapach jaśminu i zmęczonego światła – tego, które o zmierzchu nie walczy już z cieniem, tylko się z nim godzi. Okno było uchylone, zasłona drżała od oddechu wiatru. Ona stała przy parapecie, naga jak zmysł, który nie potrzebuje słów.
Nie powiedzieliśmy nic. Moje spojrzenie rozbierało ją wolniej niż dłonie. Jakby każdy centymetr jej skóry był wersją do przeczytania – a ja nie chciałem przeoczyć żadnej litery.
Podszedłem bezszelestnie, jakby zbyt głośny krok mógł zburzyć tę kruche przestrzeń między nami. Ciepło jej pleców przylgnęło do mojego czoła, zanim dotknąłem jej ręki. A potem już tylko szmer – nie słów, ale skóry. Mój pocałunek w zagłębienie jej karku. Drżenie, które nie pytało o zgodę.
Odwróciła się powoli. W jej oczach było wszystko – zmęczenie, zachwyt, tęsknota, której nie da się nazwać. Dotknąłem jej ust opuszkiem palca. Przymknęła powieki, jakby właśnie tam, między moim dotykiem a jej oddechem, istniał świat, w którym zawsze byliśmy razem.
Nie kochaliśmy się – to nie było to słowo. To było rozpuszczanie się w sobie. Jej biodra, które odnalazły rytm moich dłoni. Mój język, który znał mapę jej brzucha lepiej niż wszystkie drogi, którymi wcześniej błądziłem.
W półmroku nie było granic – tylko cienie drżące na ścianach, jak zapis nieudolnego alfabetu ciał. Ona była w moich ramionach, a ja… byłem wszędzie. W jej szyi, w szeptach, w przestrzeni między westchnieniem a milczeniem. W miękkości jej uda i napięciu, które narastało pod moimi palcami jak dźwięk smyczka, tuż przed krzykiem skrzypiec.
Potem leżeliśmy, bezwładni jak zmierzch. Oddychając sobą. Pachnąc sobą. I tylko palce nadal się szukały, jakby ciało nie chciało zapomnieć, że chwilę temu było wszystkim.
Nie pytała o jutro.
Nie obiecywałem nic.
Ale zostawiłem na jej skórze zdanie. Jedno. Bez słów.
I do dziś mam w ustach jego smak.
– lyric

Przyjaciele

To nie była tylko chwila namiętności – to było spotkanie dwóch samotności, które na moment przestały istnieć osobno. W jej oddechu znalazłem dom, w jej milczeniu – odpowiedź, której nigdy nie wypowiedzieliśmy. Intymność tej nocy nie polegała na bliskości ciał, lecz na zgodzie dusz, które rozpoznały się bez słów. Bo czasem najgłębsze pragnienie to nie dotknąć – lecz zostać.

– lyric

By:


Dodaj komentarz