
Byłaś tylko spojrzeniem.
Jednym.
Nie wiem, czy w ogóle wiedziałaś, że na mnie patrzysz. Jakbyś na chwilę zapomniała o świecie, o rytmie kroków, który cię niósł. A może to ja zapomniałem oddychać.
W tej jednej sekundzie, gdy twoje oczy przecięły przestrzeń między nami, wszystko inne wyblakło – rozmowy, światła, ulica pod stopami. Byłaś tylko ty. A raczej – to spojrzenie. Jakbyś otworzyła drzwi do miejsca, które znałem od zawsze, choć nigdy tam nie byłem.
Nie było w nim pośpiechu. Była cisza, rozlana jak poranne światło na lnianej pościeli. Był dotyk, który jeszcze nie istniał, ale już palił mi skórę. Byłaś cała – w spojrzeniu.
Od tamtej chwili noszę cię w sobie, nie jak obraz, lecz jak echo. Wracam do ciebie o zmierzchu, gdy miasto zwalnia, a samotność przytula się do szyby.
Nie wiem, czy cię spotkam. Może nigdy. Może to wszystko miało trwać tylko tyle, ile trwa „The Look”. Ale jeśli kiedyś spojrzysz na mnie znowu – tym samym spojrzeniem – nie odejdę.
Nie tym razem.
– lyric
Przyjaciele
Ten epizod to więcej niż spotkanie – to iskra obecności w świecie, który na co dzień mija nas beznamiętnie. „The Look” nie opowiada o historii miłosnej – on ją zawiesza w czasie, pokazuje moment, w którym dusza rozpoznaje coś, czego rozum jeszcze nie potrafi nazwać.
To chwila, w której spojrzenie staje się dotykiem. Niewypowiedzianym wyznaniem. Pęknięciem w codzienności, przez które przedziera się światło tęsknoty.
Bo czasem największa namiętność nie potrzebuje słów, ani gestów – wystarczy jedno spojrzenie, które zatrzymuje świat. Spojrzenie, które jest obietnicą. A może tylko wspomnieniem tego, co nigdy się nie wydarzyło, ale co nosimy w sobie jak ślad – cichy, ciepły, nieusuwalny.
W tym spojrzeniu była cała opowieść. I jej koniec. I jej początek.
A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że mogło się to wydarzyć naprawdę – albo tylko w nas.
– lyric