Pomiędzy krokami


Muzyk
a pulsowała cicho w tle, jak szept pomiędzy oddechami. Byliśmy tylko my – nasze ciała poruszały się w rytmie, który nie należał do żadnej melodii, a jednocześnie był najczystszą symfonią pragnienia.
Twoje dłonie dotykały mnie jakbyś nie był pewien, czy istnieję naprawdę. Powoli, z wahaniem, a jednocześnie z tym napięciem, które mówiło mi, że każda chwila bez dotyku jest torturą. Prowadziłaś mnie w tym tańcu – krok w przód, krok w tył, biodra muskające się przypadkiem, a może celowo. Ciepło twojej skóry, choć ledwie wyczuwalne przez cienki materiał, paliło mnie żywym ogniem.
Wdech. Wydech.
Twoje wargi znajdowały się o kilka centymetrów od mojej szyi, a ja wiedziałem, że jeśli sięgniesz, jeśli rozmyślnie skrócisz ten dystans, nie będzie już odwrotu.
Twoje palce przesunęły się wzdłuż mojego karku, lekko, jak gdyby badały granice, których oboje nie chcieliśmy przekraczać – ale to było kłamstwo. Te granice nigdy nie istniały.
Obrót. Przyciskasz mnie do siebie, pozwalając, by nasze ciała odnalazły się w tańcu tak blisko, jakbyśmy byli jednym. Moje dłonie zsuwają się wzdłuż twoich pleców, odnajdując talię, linię bioder, ciepło, które przyciąga mnie jak magnes.
Twoje spojrzenie jest ogniem, który rozpala każdą cząstkę mojego ciała. Nie ma słów – nie potrzebujemy ich. Każdy ruch, każde spojrzenie, drżenie twojego oddechu na mojej skórze jest wyznaniem.
Taniec zwalnia. Kroki nikną. Jesteśmy już tylko my, w napięciu, które wypełnia powietrze jak cichy szept przed burzą.
A potem… nie ma już nic poza dotykiem.

lyric

Echo pragnień – pomiędzy krokami

Istnieją chwile, w których cisza mówi więcej niż tysiąc słów. Chwile, gdy nie potrzeba pośpiesznych wyznań ani przesadnych gestów, bo każdy ruch, każdy oddech, każde muśnięcie skóry opowiada historię pragnienia, które nie potrzebuje definicji.

Taniec to gra napięć. To dialog bez słów, w którym ciała odczytują intencje zanim jeszcze umysł zdoła je nazwać. To balansowanie na granicy dotyku, między tym, co już się wydarzyło, a tym, co dopiero ma nadejść. W tej przestrzeni, w tych kilku centymetrach między ustami, w tym momencie, gdy palce muskają kark, a skóra reaguje na ciepło drugiej osoby – tam rodzi się prawdziwa intymność.

Nie potrzeba światła, nie potrzeba muzyki. Wystarczy obecność. Czas zwalnia, oddechy się splatają, a cała rzeczywistość sprowadza się do tej jednej chwili.

Czym jest namiętność? Może to właśnie to – nie sam dotyk, lecz oczekiwanie na niego. Nie pocałunek, lecz świadomość, że może nastąpić w każdej chwili.

Czasem pragnienie jest piękniejsze, kiedy jeszcze nie zostało spełnione.

lyric

By:


Dodaj komentarz