Szept burzy na ustach


Wiatr szarpie noc, rozcina ciszę
na wstążki deszczu, na westchnienia,
a ja szukam Cię wśród cieni,
by zatonąć w Twoim drżeniu.
Dotykam Cię – jak burza liści,
jak podmuch, który gubi myśli,
unoszę się w ciepłym pyle skóry,
gdzie ogniem warg piszę pragnienie.
Twój oddech – ciepło i chłód,
wiatr, co wpada przez uchylone usta.
Czy to ja znikam w Tobie,
czy Ty we mnie – bez śladu, bez granic?
Jeszcze chwila, jeszcze drżenie,
pocałunek niesiony wiatrem,
a w nim cicha obietnica –
że nigdy nie przeminiesz.

Lyric

Przyjaciele

Czasem pragnienie rodzi się w ciszy, innym razem w samym sercu burzy. Nasze uczucia, podobnie jak wiatr i deszcz, potrafią być delikatne i gwałtowne zarazem – tańczą między dotykiem a tęsknotą, pomiędzy ciepłem skóry a chłodem unoszącego się powietrza.

Wiersz Szept burzy na ustach to opowieść o tym jednym momencie – tuż przed spełnieniem, tuż przed tym, jak światło i cień splatają się w pocałunku. To napięcie, które wibruje w powietrzu, dotyk, który zdaje się być niczym podmuch wiatru – ulotny, a jednak pozostawiający ślad na skórze i w myślach.

Intymność tej poezji nie tkwi w dosłowności, lecz w emocjach – w grze spojrzeń, w oddechu mieszającym się z powietrzem, w dłoniach niepewnie sunących po mokrej skórze. To zmysłowość budowana subtelnie, obrazami, które czytelnik może poczuć na własnej skórze, niemal jak krople deszczu spływające po ciele.

Nie ma tu wielkich słów o miłości, nie potrzeba ich – są gesty, są niedopowiedzenia, jest ten moment zawieszony pomiędzy „już” a „jeszcze nie”. To właśnie ten stan napięcia sprawia, że pragnienie jest tak intensywne. Bo przecież najbardziej pragniemy tego, co wciąż unosi się w powietrzu, co jeszcze nie do końca nasze, ale już prawie.

Burza przeminie, wiatr ucichnie, ale pocałunek niesiony przez deszcz… pozostanie.

Lyric

By:


Dodaj komentarz