Gdy los uderza z nieba

Niektóre rzeczy spadają nagle, bez zapowiedzi. Kamienie, które rozcinają niebo. Słowa, które zostają z nami na zawsze. Ludzie, którzy pewnego dnia po prostu znikają.

Czy przypadek istnieje naprawdę? A może to, co wydaje się chaosem, ma swój własny, nieuchwytny rytm? Selja Ahava w swojej powieści „Rzeczy, które spadają z nieba” zabiera nas w podróż przez przypadkowe zdarzenia, które zmieniają życie bohaterów. To książka o tym, jak los potrafi nas zaskoczyć – czasem brutalnie, czasem cicho, niemal niezauważalnie.

Niebo, które zrzuca historie

Fabuła tej powieści to opowieść utkane z przypadków – dziewczynka, której matkę zabija bryła lodu spadająca z nieba. Kobieta, która kilkukrotnie wygrywa na loterii, ale szczęście staje się jej przekleństwem. Mężczyzna, którego los splata się z cudzymi historiami, jakby był jedynie obserwatorem własnego życia.

To książka nieoczywista, pełna ciszy pomiędzy zdaniami. Proza Ahavy jest delikatna, poetycka, a jednocześnie dotykająca czegoś bardzo surowego i prawdziwego – naszej bezsilności wobec przypadku. Czy rzeczywiście mamy kontrolę nad tym, co się z nami dzieje? Czy jesteśmy tylko marionetkami w rękach losu?

Ahava nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Nie podsuwa gotowych refleksji. Jej słowa płyną jak strumień, czasem łagodne, czasem rwące. To książka, którą się czuje – w skórze, w oddechu, w lekkim ukłuciu gdzieś w środku.

Przypadek czy przeznaczenie?

Czytałem tę powieść, zastanawiając się nad własnym życiem. Ile razy przypadek mnie ocalił, a ile razy wyrwał coś, czego się trzymałem? Myślimy, że mamy kontrolę, planujemy, układamy, wyznaczamy ścieżki. A potem nagle coś spada z nieba – i już nigdy nie jesteśmy tacy sami.

Ahava pokazuje nam ten moment – chwilę zawieszenia pomiędzy „przed” i „po”. Czas, kiedy świat się zmienia, a my jeszcze tego nie rozumiemy.

To powieść o stracie, ale też o akceptacji. O tym, że pewnych rzeczy nie da się zrozumieć, ale można je poczuć.

Jeden moment, który zmienia wszystko

Kiedy ostatnio zdarzyło Ci się coś, co wydawało się przypadkiem, ale później okazało się czymś więcej?

Może powinniśmy częściej patrzeć w niebo – nie tylko po to, by unikać spadających kamieni, ale by dostrzec w nim historie, które czekają, aż je zauważymy.

„Niektóre rzeczy muszą spaść, byśmy mogli się obudzić” – może właśnie o tym jest ta książka.

A Ty? Wierzysz w przypadek, czy raczej w przeznaczenie?

By:


Dodaj komentarz