
Było w tym coś ni
enaturalnie długiego – ta chwila między oddechami, w której wszystko zdawało się zawieszone w nicości. Ciepło jej ciała pulsowało tuż obok, milimetry od mojej skóry, a jednak nie dotykała mnie jeszcze. Nie musiała.
Róża… Jej imię brzmiało w mojej głowie jak niewypowiedziane zaklęcie, którego echo drżało między naszymi cieniami na ścianie. Miała na sobie coś lekkiego, niemalże eterycznego, materiał, który jedynie podkreślał miękkość jej ruchów. Pachniała jak ciepły wieczór po burzy – elektrycznie, intensywnie, z domieszką czegoś nieuchwytnego, co mąciło zmysły.
Byłem blisko, ale jeszcze nie dotknąłem jej skóry. Przestrzeń pomiędzy nami pulsowała pragnieniem, napięciem, które rosło z każdą sekundą, rozciągając czas do granic możliwości. Mój oddech splatał się z jej oddechem, niemal identyczny rytm – synchronizowaliśmy się powoli, świadomie, jakbyśmy uczyli się siebie od nowa.
Jej spojrzenie – niepewne, prowokujące, nieodgadnione – wciągnęło mnie w głąb ciemnych źrenic. Nie wiedziałem, kto kogo przyciągał bardziej, kto pierwszy złamie to napięcie, stanie się burzą w tej ciszy.
Drżała, choć w pokoju nie było zimno.
Jej wargi były na wyciągnięcie oddechu.
Kiedy w końcu przesunąłem dłoń wzdłuż jej ramienia, czułem dreszcz, który przebiegł przez jej skórę. Czekała. Nie, może to ja czekałem dłużej?
Paznokcie Róży zahaczyły o mój nadgarstek, przytrzymując mnie tam, gdzie chciała. Nie odezwała się. Nie musiała.
Cisza eksplodowała nagłym, drapieżnym przyciągnięciem.
Burza zaczęła się w nas.
Lyric
Przedostatni oddech – cisza która mówi Więcej niż słowa
Cisza tuż przed burzą. To ona jest najgłośniejsza.
Chwila zawieszenia, gdy serca biją w jednym rytmie, a powietrze między dwojgiem ludzi staje się gęste od emocji. Pragnienie nie wyraża się w ruchu, ale w bezruchu. W zawieszonym oddechu. W milimetrach, które oddzielają od spełnienia.
To właśnie te momenty – pełne napięcia, niedopowiedzeń i elektryczności – są najintensywniejsze. Nie potrzeba słów, by zrozumieć, że zaraz coś się wydarzy. Że dłonie odnajdą drogę, a oddechy złączą się w jeden.
Pisząc „Przedostatni Oddech”, chciałem uchwycić tę niezwykłą przestrzeń pomiędzy – czas, gdy wszystko już zostało powiedziane, choć nikt nie wypowiedział ani jednego słowa. To historia napięcia, które jest równie potężne jak spełnienie.
Czy i Wy znacie tę chwilę? Ten moment tuż przed? Dajcie mi znać – jak odbieracie ciszę przed burzą?