
List przyszedł bez znaczka, bez adresu zwrotnego. Koperta była matowa, jakby wchłonęła mrok nocy, a jedyny ślad nadawcy stanowił delikatny zapach wanilii i dymu – słodki, ale duszny, pozostawiający osad na myślach. Nie musiałem go otwierać, by wiedzieć, że to nie zwykła wiadomość.
Wewnątrz – krótka notatka, kilka słów zapisanych staranną, niemal kaligraficzną ręką:
„Przyjdź. Północ. Pokój 306. Wiesz, że czekałeś.”
Podpis? Brak. Ale nie był mi potrzebny. Wiedziałem. Czułem.
Światło lampy rzucało wąskie cienie na ścianie, a cisza w pokoju pulsowała miarowo, jak oddech kogoś, kogo nie widzę, ale kto jest.
Ulica była niemal pusta, tylko ślady deszczu lśniły w świetle latarni. Budynek hotelu stał nieruchomy, jak obserwator ukryty w mroku, jego fasada przesiąknięta opowieściami, które nigdy nie ujrzały światła dnia.
Kiedy wszedłem do pokoju, czekała już.
Ciemne jedwabie opływały jej ciało, czarne jak atrament, jak noc, jak obietnica. Stała przy oknie, odwrócona, smukła, delikatna i niebezpieczna.
— Wiedziałam, że przyjdziesz — powiedziała cicho, nie odwracając się.
Podszedłem bliżej, nie dotykając jej jeszcze, ale już czując ciepło jej skóry przez powietrze między nami.
— A jeśli nie?
Uśmiechnęła się.
— Nie masz wyboru.
Jej ręka uniosła się lekko i przesunęła wzdłuż krawędzi sukni. Materiał zsunął się z jej ramienia, ukazując skórę bladą w świetle lamp.
Cisza między nami była gęstsza niż noc za oknem.
— To dlatego ten list był czarny? — zapytałem, muskając opuszkami palców miejsce, gdzie materiał spotykał się z nagą skórą.
— Nie — odpowiedziała, odwracając się do mnie, a w jej oczach zatańczył cień. — Czarny, bo niektóre historie nie mają światła.
Jej usta były blisko, zapach dymu i wanilii wypełnił przestrzeń, a jej dłonie powoli zaczęły odkrywać, ile jeszcze można stracić, gdy poddajesz się nocy.
Tylko jedno pytanie pozostało w mojej głowie: kto naprawdę wysłał list?
Lyric
Refleksja o pragnieniach i tajemnicach nocy
Są chwile, które nie pytają, czy jesteś gotowy. Pojawiają się nagle, wślizgując się do umysłu jak atrament rozlany na papierze, powoli rozprzestrzeniający swoje mroczne piękno. „Czarny list” to opowieść o pragnieniach, które nie znają światła dnia. O nocy, która nie tylko ukrywa, ale i odsłania – prawdziwe emocje, ukryte tęsknoty, tajemnice, które wolą nie mieć imion.
To historia o napięciu między tym, czego pragniemy, a tym, czego się obawiamy. Czasem granica między nimi jest cienka jak jedwab opadający z ramienia, jak cień, który wydaje się niemal dotykalny. To gra spojrzeń, niedopowiedzeń, subtelnych gestów, które mówią więcej niż tysiąc słów.
Zastanawiam się – czy w twoim życiu był kiedyś taki list? Może nie pisany atramentem na papierze, ale szeptany w myślach, ukryty w spojrzeniu, zamknięty w zapachu, który nie chciał zniknąć? Czasem historie, które przerażają nas najbardziej, są tymi, które przyciągają nas najmocniej.
Przekaz ode mnie dla Ciebie
Ludzie często pytają, dlaczego piszę w ten sposób. Dlaczego balansuję między rzeczywistością a snem, między światłem a mrokiem, między dotykiem a tęsknotą. Odpowiedź jest prosta – bo życie nie jest czarno-białe. Jest pełne cieni, niedokończonych listów, nieodebranych wiadomości i spotkań, które mogłyby się wydarzyć, ale nigdy nie miały odwagi.
Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że jakaś historia wciąga cię w głąb własnych myśli – nie uciekaj. Może to właśnie tam, w tym mroku, znajdziesz coś, czego szukałeś.
Czekam na twoje myśli.
Lyric