Stała przy otwartym oknie, otulona cieniem, ledwie widoczna w mdłym świetle lamp ulicznych. Suknia spływała po jej ramionach jak milcząca rzeka, a włosy, rozpuszczone, tańczyły z wiatrem, igrając z granicą tego, co przyzwoite, a co już wyzywające.
Podszedłem bez słowa, pozwalając, by dystans między nami napiął się jak struna. Tylko powietrze dzieliło nas jeszcze od dotyku. Jej oddech – cichy, urywany – mieszał się z moim, gdy wiatr rozgrywał na skórze symfonię chłodu i ciepła.
– Nie zatrzymuj się – wyszeptała, ledwie słyszalnie, a jednak jej głos przeszył mnie jak ostrze.
Nie zamierzałem.
Delikatnie, czubkami palców, przesunąłem się po linii jej karku, tam gdzie kończył się świat a zaczynało pragnienie. Wiatr stał się wspólnikiem w tej chwili, tańcząc między nami, niosąc zapachy nocy i coś jeszcze – cichy, ledwie uchwytny ślad nieuchronności.
Gdy zamknęła oczy, a powietrze wciągnęło nas w swój wir, wiedziałem, że ta noc nie zostawi po sobie śladów na ciele. Tylko w pamięci.
Lyric
Przyjaciele
Są chwile, które nie potrzebują słów – wystarczy oddech, spojrzenie, drżenie powietrza między dwojgiem ludzi. Niech wiatr niesie Wasze pragnienia tam, gdzie czekają na nie odpowiedzi.