
To opowieść o losie, literaturze i absurdach codzienności, które w najmniej spodziewanym momencie zamieniają się w tragedię lub komedię – czasem jedno i drugie jednocześnie. Garp, syn zbuntowanej pielęgniarki Jenny Fields, całe życie próbuje nadać sens swojemu istnieniu – jako pisarz, mąż, ojciec, człowiek, który szuka równowagi w świecie pełnym chaosu. Ale Irving nie daje mu tej równowagi. Każdy sukces Garpa nosi w sobie zalążek porażki, każda radość poprzedza ból. I to właśnie sprawia, że ta książka jest tak prawdziwa.
Czytając ją, miałem wrażenie, że patrzę na życie rozciągnięte na płótnie – pełne jaskrawych barw, ale i cieni, gdzie śmiech przeplata się z łzami, a przypadek wydaje się największym reżyserem ludzkich losów. Garp chce kontrolować swoje życie, ale świat nie pozwala mu na to – bo tak samo, jak literatura potrafi być nieprzewidywalna, tak i życie nigdy nie układa się zgodnie z planem.
A jeśli nasze życie to książka, której jeszcze nie znamy zakończenia?
To jedna z tych powieści, które zostają w człowieku na długo – nie przez wielkie wydarzenia, ale przez detale, przez postaci, które czujemy jakbyśmy kiedyś je spotkali. Bo przecież każdy z nas ma w sobie coś z Garpa – pisze swoją historię, nie wiedząc, na którą stronę los przewróci kolejną kartkę.
Ćwiczenie dla Ciebie:
Pomyśl o momencie w swoim życiu, który wydawał się przypadkiem, a jednak zmienił coś ważnego. Czy teraz, patrząc wstecz, widzisz w nim sens? Może warto zapisać go w kilku zdaniach – jak fragment własnej powieści, której rozdziały wciąż się piszą.
„Każda historia jest ważna – nawet ta, której jeszcze nie rozumiemy.”
A Ty? Jaką książkę swojego życia piszesz dziś?
— Lyric