Mężczyźni bez kobiet – Haruki Murakami

Opowieści o pustce i cieniach utraconej miłości

Cień, który zostaje

Jest taka cisza, która nie jest pustką. To echo minionych rozmów, ciepło nieobecnej dłoni, zapach perfum w powietrzu, którego już nikt nie zamieszkuje. Murakami zna ten stan – wie, jak opisać nieobecność tak, by stała się namacalna. „Mężczyźni bez kobiet” to zbiór opowiadań o tych, którzy stracili swoje miłości i siebie w ich cieniu.

Czy to mężczyzna, który budzi się w łóżku, w którym nikt już nie śpi obok? Czy ten, który odkrywa, że największa bliskość może istnieć dopiero po śmierci ukochanej? Murakami nie mówi o miłości wprost – raczej o jej braku, o tej pustce, którą zostawia po sobie.

Melancholia Murakamiego

Haruki Murakami od lat opowiada historie ludzi zagubionych – tych, którzy dryfują w świecie, niepewni, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna sen. W „Mężczyznach bez kobiet” mamy do czynienia z bohaterami, których życie zostało wytrącone z równowagi przez miłość lub jej brak.

Każde z siedmiu opowiadań to inny obraz samotności. W „Drive My Car” poznajemy aktora, który mierzy się ze śmiercią żony, odkrywając jej tajemnice dopiero po jej odejściu. W „Yesterday” przyjaźń i uczucia przeplatają się w skomplikowanej grze, w której nikt nie wychodzi zwycięsko. W „Niezależnym organie” pewien lekarz, wierzący, że nigdy się nie zakocha, wpada w pułapkę własnych przekonań.

Murakami, jak zawsze, maluje swoje historie subtelnymi gestami – filiżanką zimnej kawy, spojrzeniem przez okno, dźwiękiem muzyki, która nagle przestaje grać. Używa prostych zdań, a jednak każde z nich kryje w sobie więcej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.

Mężczyźni, kobiety i cisza między nimi

Najbardziej poruszające w tych opowiadaniach jest to, że nie są tylko o mężczyznach. Bo czyż kobieta, która odchodzi, nie nosi w sobie tej samej samotności? Murakami pokazuje, że miłość, a raczej jej brak, dotyka wszystkich – niezależnie od płci. To historie o ludziach, którzy próbują zrozumieć, dlaczego coś się skończyło, albo dlaczego nigdy się nie zaczęło.

To także opowieści o czekaniu. O tym, jak mężczyzna może czekać na powrót kogoś, kto nigdy nie wróci. Jak można żyć w świecie, który nigdy już nie będzie taki sam.

Film „Drive My Car” – melancholia na ekranie

Z tego zbioru wyłoniła się wyjątkowa ekranizacja – „Drive My Car” w reżyserii Ryûsuke Hamaguchiego. Film, inspirowany opowiadaniem Murakamiego, rozbudowuje jego melancholię, dodając do niej ciszę, długie spojrzenia i dźwięk silnika, który zagłusza ból. To historia nie tylko o stracie, ale też o rozmowie – tej, którą prowadzimy z innymi i tej, której nie umiemy przeprowadzić sami ze sobą.

Kamera podąża za bohaterem, który jedzie, choć nie wie dokąd. Sceny w samochodzie, pełne niewypowiedzianych słów, paradoksalnie stają się najbardziej intymne. Bo czyż w ciszy nie można powiedzieć więcej niż w tysiącu zdań?

Co zostaje po kimś, kto odchodzi?

„Mężczyźni bez kobiet” to książka o pustce, ale też o tym, jak ją oswajać. Czy można nauczyć się żyć bez kogoś, kto stanowił część naszego świata? Czy można pokochać kogoś, wiedząc, że miłość nie ocali nas przed samotnością?

Murakami nie daje łatwych odpowiedzi. Pozwala nam czuć – a może nawet trochę pobłądzić. Bo czasem zagubienie jest jedynym sposobem, by odnaleźć siebie na nowo.

A Ty?

  • Czy kiedykolwiek czułeś tę pustkę, o której pisze Murakami?
  • Czy cisza po kimś może być głośniejsza niż jego obecność?
  • A może to właśnie brak jest dowodem na to, jak bardzo coś istniało?
„Kiedy zostaniesz mężczyzną bez kobiety, będziesz rozumiał, jak bardzo ich potrzebujesz” – Murakami.

A może prawda jest inna? Może już wcześniej wiedziałeś. Tylko nigdy nie przyznałeś się do tego głośno.

, co naprawdę ważne, nie zostaje zapisane w słowach. Można to tylko poczuć” – Haruki Murakami.
Refleksja nad „Mężczyznami bez kobiet”

Murakami pisze o pustce, ale nie tej oczywistej, która wali człowieka z impetem. To pustka subtelna, pełzająca, ta, której nie zauważasz, dopóki nie zostaniesz z nią sam. Miłość w jego opowieściach nie jest dramatycznym romansem, a cichym, nieuniknionym oddalaniem się ludzi od siebie.

Każdy z tych mężczyzn stracił kobietę, ale czy kiedykolwiek naprawdę ją miał? Może prawdziwa samotność nie zaczyna się w chwili odejścia drugiej osoby, ale o wiele wcześniej – w niedopowiedzeniach, w rezygnacji z pytań, w milczeniu tam, gdzie powinny paść słowa.

Murakami przypomina, że miłość nie chroni przed samotnością. Czasem jest wręcz jej początkiem. Bo kiedy kochamy, zostawiamy w sobie przestrzeń dla drugiej osoby. A jeśli odejdzie – ta przestrzeń już nigdy nie zostaje wypełniona w ten sam sposób.

I może właśnie o tym jest ta książka. O ludziach, którzy uczą się żyć z brakiem.

By:


Dodaj komentarz